ECCO: CHCĘ ZNALEŹĆ, A NIE SZUKAĆ!

Uwaga: Ten post pochodzi z poprzedniej odsłony bloga, więc formatowanie tekstu oraz sposób wyświetlania niektórych elementów mogą być nieoptymalne. Nie są także wyświetlane komentarze znajdujące się niegdyś pod wpisem.

Ponieważ jesień jest coraz wyraźniejsza i deszcz pada coraz częściej – kilka dni temu postanowiłem kupić odpowiednie buty. Kupowanie butów jest w moim przypadku czynnością problematyczną, potrzebuję bowiem rozmiaru 47, tymczasem gros producentów kończy swoją rozmiarówkę na 45. Wybór padł więc na Ecco: producenta obuwia stosunkowo drogiego, ale cieszącego się uznaniem użytkowników, a przy tym – dostępnego także w ponadnormatywnych rozmiarach.

Witryna firmy sprawia dobre wrażenie, mimo upartego mieszania języków (niemal na pewno będącego wynikiem niechlujności lokalizatorów serwisu): wybranie pozycji menu „Męskie” / „Codzienne” otwiera na przykład podmenu z pozycjami „Shoes”, „My world”, „E2 Limited Edition” i „Campaign Images”, a narzędzie wyszukiwania modeli uparcie nazywane jest „Shoefinderem”. Rozumiem, że klienci firmy niemal na pewno znają angielski przynajmniej na tyle, żeby zrozumieć znaczenie tego terminu – problem w tym, że jest on nieco mylący: „to find” oznacza bowiem „znajdować”, podczas kiedy narzędzie umożliwia raczej poszukiwanie i przeglądanie.

Shoefinder wygląda obiecująco – bo jego interfejs został dobrze zaprojektowany: w lewej kolumnie wyświetlane są miniaturki zdjęć modeli, spełniających kryteria wyszukiwania, w prawej – kryteria, pokrywające chyba całą przestrzeń opisową związaną z butami: można wybierać pomiędzy butami męskimi, damskimi i dziecięcymi, a także określić kategorię, kształt, rozmiar i kolor obuwia.

Shoefinder - interfejs główny

Shoefinder - interfejs główny

Obsługa interakcji została jednak zaprojektowana znacznie gorzej. Już pierwsza próba użycia ujawnia cztery podstawowe problemy:

  • brakuje dostępu do rozszerzonych informacji na temat znaczenia poszczególnych opcji – użytkownik nie wie więc, czy poszukując „zwykłych butów na jesień” powinien zaznaczyć zarówno opcję „Codzienne”, jak i „Outdoor”, czy może tylko jedną z nich (abstrahując już od pytania czym mogłyby być buty „Indoor”),
  • rozwijana lista rozmiarów wypełniana jest najwyraźniej wartościami wpisywanymi przez administratorów, zamiast opierać się na predefiniowanym zestawie możliwych wartości – stąd obecność pozycji takich, jak 60, 70 (i dalej, aż do 210) czy 4043 (zapewne 40-43),
  • preferencje kolorystyczne pozornie uznano za wybór o charakterze ekskluzywnym – w rzeczywistości możliwe jest użycie klawisza CTRL i zaznaczenie kilku wariantów, brakuje jednak jakiejkolwiek informacji na ten temat (sam odkryłem tę możliwość dopiero przed momentem); nie wyjaśniono także, w jaki sposób klasyfikowane są produkty łączące dwa lub trzy kolory – czy decyduje dominujący, czy uwzględniane są wszystkie,
  • wreszcie – AJAXowe wyszukiwanie produktów wyzwalane każdorazowym zaznaczeniem dowolnej opcji jest efektowne tylko przy pierwszym użyciu, później wywołuje irytację krótkotrwałym, ale zupełnie zbędnym opóźnieniem: jeżeli muszę określić 5 kryteriów, to moje zapytanie jest gotowe dopiero po ich skompletowaniu!

Te niedociągnięcia uznać można za irytujące, ale nieprzekreślające wartości witryny – niestety, najpoważniejszym problemem jest realizacja samej czynności wyszukiwania konkretnych modeli, a więc kluczowy mechanizm Shoefindera.

Czego oczekuję od wyszukiwarki modeli butów na witrynie producenta, który nie prowadzi sprzedaży internetowej? Oczekuję, że pozwoli mi spośród wszystkich dostępnych modeli w moim rozmiarze wybrać takie, które odpowiadają mi kształtem i zestawem kolorów – a następnie wydrukować listę wybranych produktów, z którą będę mógł udać się do najbliższego sklepu, aby tam dokonać przymiarek i zrealizować zakup: w sklepach dostępne są bowiem każdorazowo tylko niektóre modele i rozmiary, a sprowadzania na zamówienie wg udzielonych mi informacji nie praktykuje się.

Shoefinder tymczasem nie pozwala na wybranie spośród dostępnych 117 modeli „czarnych bądź brązowych codziennych butów męskich w rozmiarze 47″ tych, które mogę określić jako interesujące na podstawie miniaturek zdjęć (lub, z takim samym efektem, wykluczyć tych, które nie spełniają moich oczekiwań estetycznych bądź dotyczących detali takich, jak wysokość cholewki).

Shoefinder - podstrona modelu

Shoefinder - podstrona modelu

Jedyne, co mogę zrobić – to klikać na kolejne miniaturki i przechodzić do podstron poszczególnych modeli. Podstron – znowu – pozornie rozwiązanych ciekawie, a w istocie niefunkcjonalnych:

  • flashowy mechanizm lupy jest może efektowny, ale niezbyt przydatny – kształt buta widać doskonale już na zdjęciu statycznym, a analizowanie faktury materiału czy ilości szwów nie zwiększa zasobu mojej wiedzy w sposób, który mógłby wpłynąć na decyzję o zakupie,
  • wybrany model mogę obejrzeć tylko z narzuconej perspektywy – przed wizytą w sklepie nie dowiem się, czy na „ciemnej stronie buta” nie widnieje np. paskudna aplikacja, albo zgrabny kształt boczny nie zamienia się w nieforemną bulwę, kiedy oglądany jest od frontu,
  • wspominałem już o braku możliwości półautomatycznego tworzenia listy – nie ma jednak nawet przycisku, pozwalającego na automatyczne skopiowanie numeru artykułu do schowka (celem wklejenia np. w Notatniku) – jedynym sposobem skonstruowania listy wybranych modeli jest więc pracowite używanie kombinacji CTRL+C, CTRL+V,
  • niedostępny jest mechanizm nawigacji pomiędzy kolejnymi modelami w ramach wyników zdefiniowanego wcześniej wyszukiwania – co oznacza, że po zapoznaniu się ze zdjęciem i ew. ręcznym spisaniu oznaczenia modelu muszę cofać się do wyników wyszukiwania (a nagłe zderzenie z zestawem 36 miniaturek jest wyjątkowo dezorientujące),
  • co więcej – niedostępny jest link umożliwiający powrót do wyników wyszukiwania, użytkownik jest więc skazany na wykorzystywanie przycisku „Wstecz” w wyszukiwarce,
  • zamiast tego serwis udostępnia funkcjonalności, których przydatność jest mocno dyskusyjna – jak np. zasięganie rady przyjaciela (chcąc zasięgnąć rady przyjaciół wklejam im po prostu link w komunikatorze – nie przechowuję w pamięci adresów mailowych; ponadto nie zwykłem zwracać się do przyjaciół per „Pan”/”Pani”, ani podobnie tytułować siebie w kontaktach z nimi – obecność tego pola wyboru natychmiast podsuwa mi więc być może niesprawiedliwą myśl o wykorzystywaniu przez Ecco podawanych przeze mnie adresów w celach marketingowych).

W ten oto sposób kilka drobnych z pozoru błędów niweczy niemały wysiłek, włożony w zaprojektowanie serwisu i wzbogacenie go mechanizmami interakcji. Całkiem elegancki, cieszący zapewne oczy kadry zarządzającej, serwis okazuje się nieprzydatny dla klienta. Zamiast narzędzia wspomagającego wybór pożądanych modeli – mamy tylko prostą przeglądarkę produktów. A zamiast wygodnych butów – zupełnie zbędną irytację.

AUTOR

Kordian Piotr Klecha - projektant serwisów od 1998, 2008-2014 w WP.pl więcej  »


ARCHIWA


KATEGORIE