SKRÓTY:

KATEGORIE VS TAGI

20 października 2008, 11:47

Dmitry Fadeyev na Usability Post pisze o rozróżnieniu pomiędzy kategoriami i tagami, wychodząc od (pozornej?) oczywistości: znaczenia obu terminów. Kategorie, pisze Dmitry, są odpowiednikami katalogów, tagi zaś – etykiet, przyklejanych bądź doczepianych do opisywanych przedmiotów.

Zgadzam się z wnioskami: z mojego doświadczenia (jako konsumenta treści) wynika, że tagi spełniają raczej funkcję statystyczną: pozwalają się zorientować, jakie tematy poruszane są w obrębie danej witryny. Bardzo rzadko wykorzystuję tag cloudy do przeglądania zasobów witryn, znacznie częściej (choć nie: często) korzystam z nazw kategorii.

Dmitry ma rację, pisząc, że kategoryzacja wymaga większego wysiłku. Ów wysiłek oznacza zwykle 2-3 sekundy namysłu – jak na standardy sieciowe całkiem sporo, zwłaszcza w porównaniu z kliknięciem kilku proponowanych tagów (jak np. przy dodawaniu linków do delicious). I właśnie te 2-3 sekundy namysłu dają mi – kiedy znajduję się w roli odbiorcy – poczucie większej wiarygodności takiego opisu. Jeżeli klikam na nazwie kategorii – wiem, że ktoś zastanowił się i przypisał treść do tej właśnie kategorii, jednej z kilku albo kilkunastu. Jeżeli klikam na tagu – mogę się spodziewać, że znaczna część wyników będzie mało trafiona; jeżeli dwuakapitowy wpis ma osiem różnych tagów, w tym wybrany – to bardzo możliwe, że połowa z nich związana jest z treścią bardzo luźno. Jeżeli wchodzę do kategorii “użyteczność” – spodziewam się otrzymać wyniki związane ściśle z użytecznością. Jeżeli podczas wyszukiwania używam tagu “użyteczność” – mogę oczekiwać, że w otrzymanych wynikach znajdą się i takie wpisy, w których słowo “użyteczność” pojawia się tylko w dalekim kontekście.

Dodatkowo: jeżeli wchodzę do kategorii “JavaScript” – wiem, że otrzymam wszystkie wyniki, które zostały umieszczone w abstrakcyjnej kategorii wpisy, których treść dotyczy języka JavaScript. Jeżeli używam podczas wyszukiwania tagu “JavaScript” – wiem, że będę musiał szukać także tagów “java”, “script” i “js”. Jeżeli używam tagu “użyteczność” – będę musiał sprawdzić także “usability” i “ux”. Większość wpisów będzie oznaczona wszystkimi słowami z zestawu, nie mam jednak gwarancji, że coś szczególnie istotnego zostało otagowane tylko w jeden ze sposobów.

Co ciekawe – wydaje się, że użytkownicy (co widoczne np. na last.fm) traktują często tagi jako rodzaj prywatnych kategorii, budując indywidualne taksonomie. Z perspektywy użytkownika to podejście wygodne, ułatwiające uporządkowanie własnego otoczenia – jego wadą w perspektywie ogólnej jest jednak niska intersubiektywność. Czyli, mówiąc po polsku, słaba czytelność dla innych. (Warto jednak zwrócić uwagę na to, że kiedy jesteśmy nastawieni nie na szybkie wyszukiwanie informacji, a raczej na drift, swobodną eksplorację sieci – sprawdzanie tagów takich, jak “stuff to listen to when youre jonesing” może mieć pewien walor przygodowy).

Ze znanych mi serwisów najlepiej tagi wykorzystuje Pudelek – tyle, że de facto tagi są właśnie kategoriami, dodawanymi na bieżąco: ograniczone są bowiem do nazwisk i nazw własnych, a przez to – ujednolicone (tam, gdzie możliwe są np. dwie pisownie nazwiska – konsekwentnie używane są też dwa tagi).

Reasumując – wydaje mi się, że tagi, jako modny mechanizm, są często nadużywane, podczas gdy ich użyteczność (rozumiana dosłownie) ograniczona jest do treści trudno kategoryzowalnych w sposób jednoznaczny – zdjęć, filmów, muzyki. W przypadku opisywania konkretnych wiadomości – szczególnie wpisów na blogach, artykułów itd. – lepszym rozwiązaniem są stare, dobre, jasno określone kategorie.

KOMENTARZE (2)

Robert Drózd
20.10.2008, 13:16

Różnica między tagami a kategoriami (czy raczej etykietami i folderami) bywa bardzo rozmyta, co np. widać w aplikacjach Google. Z moich obserwacji wynika, że tagi w serwisach internetowych przydają się nie tyle użytkownikom, co redaktorom – porządnie otagowane treści można pokazywać na różne sposoby.

Klikalność tag clouds rzeczywiście jest mizerna – one się przydają jako punkt startowy do pokazania bogactwa treści i zaznaczenia jej wagi – ale jeśli użytkownik ma coś znaleźć, lepsze bywają zwykłe listy. Przecież pokazanie wagi poszczególnych etykiet nie zawsze jest istotne.


jarod
27.10.2008, 00:14

Tag Clouds w moim przypadku tylko na początku były powodem aby z zamkniętymi oczami klikać w przypadkowy link myszką. Nigdy do końca chyba nie rozumiałem rzeczywistego powodu dzięki któremu je umieszczano (moda?). Obecnie jedynym powodem dla którego warto zwrócić na tag clouds (z uwzględnionymi wagami tagów) milisekundę uwagi jest dla mnie największy link – widać jaki temat jest najczęściej poruszany w danym miejscu. Do każdej innej funkcji (zwłaszcza wyszukiwania) zdecydowanie lepsze są kategorie.


DODAJ KOMENTARZ