KATEGORIE VS TAGI

Uwaga: Ten post pochodzi z poprzedniej odsłony bloga, więc formatowanie tekstu oraz sposób wyświetlania niektórych elementów mogą być nieoptymalne. Nie są także wyświetlane komentarze znajdujące się niegdyś pod wpisem.

Dmitry Fadeyev na Usability Post pisze o rozróżnieniu pomiędzy kategoriami i tagami, wychodząc od (pozornej?) oczywistości: znaczenia obu terminów. Kategorie, pisze Dmitry, są odpowiednikami katalogów, tagi zaś – etykiet, przyklejanych bądź doczepianych do opisywanych przedmiotów.

Zgadzam się z wnioskami: z mojego doświadczenia (jako konsumenta treści) wynika, że tagi spełniają raczej funkcję statystyczną: pozwalają się zorientować, jakie tematy poruszane są w obrębie danej witryny. Bardzo rzadko wykorzystuję tag cloudy do przeglądania zasobów witryn, znacznie częściej (choć nie: często) korzystam z nazw kategorii.

Dmitry ma rację, pisząc, że kategoryzacja wymaga większego wysiłku. Ów wysiłek oznacza zwykle 2-3 sekundy namysłu – jak na standardy sieciowe całkiem sporo, zwłaszcza w porównaniu z kliknięciem kilku proponowanych tagów (jak np. przy dodawaniu linków do delicious). I właśnie te 2-3 sekundy namysłu dają mi – kiedy znajduję się w roli odbiorcy – poczucie większej wiarygodności takiego opisu. Jeżeli klikam na nazwie kategorii – wiem, że ktoś zastanowił się i przypisał treść do tej właśnie kategorii, jednej z kilku albo kilkunastu. Jeżeli klikam na tagu – mogę się spodziewać, że znaczna część wyników będzie mało trafiona; jeżeli dwuakapitowy wpis ma osiem różnych tagów, w tym wybrany – to bardzo możliwe, że połowa z nich związana jest z treścią bardzo luźno. Jeżeli wchodzę do kategorii „użyteczność” – spodziewam się otrzymać wyniki związane ściśle z użytecznością. Jeżeli podczas wyszukiwania używam tagu „użyteczność” – mogę oczekiwać, że w otrzymanych wynikach znajdą się i takie wpisy, w których słowo „użyteczność” pojawia się tylko w dalekim kontekście.

Dodatkowo: jeżeli wchodzę do kategorii „JavaScript” – wiem, że otrzymam wszystkie wyniki, które zostały umieszczone w abstrakcyjnej kategorii wpisy, których treść dotyczy języka JavaScript. Jeżeli używam podczas wyszukiwania tagu „JavaScript” – wiem, że będę musiał szukać także tagów „java”, „script” i „js”. Jeżeli używam tagu „użyteczność” – będę musiał sprawdzić także „usability” i „ux”. Większość wpisów będzie oznaczona wszystkimi słowami z zestawu, nie mam jednak gwarancji, że coś szczególnie istotnego zostało otagowane tylko w jeden ze sposobów.

Co ciekawe – wydaje się, że użytkownicy (co widoczne np. na last.fm) traktują często tagi jako rodzaj prywatnych kategorii, budując indywidualne taksonomie. Z perspektywy użytkownika to podejście wygodne, ułatwiające uporządkowanie własnego otoczenia – jego wadą w perspektywie ogólnej jest jednak niska intersubiektywność. Czyli, mówiąc po polsku, słaba czytelność dla innych. (Warto jednak zwrócić uwagę na to, że kiedy jesteśmy nastawieni nie na szybkie wyszukiwanie informacji, a raczej na drift, swobodną eksplorację sieci – sprawdzanie tagów takich, jak „stuff to listen to when youre jonesing” może mieć pewien walor przygodowy).

Ze znanych mi serwisów najlepiej tagi wykorzystuje Pudelek – tyle, że de facto tagi są właśnie kategoriami, dodawanymi na bieżąco: ograniczone są bowiem do nazwisk i nazw własnych, a przez to – ujednolicone (tam, gdzie możliwe są np. dwie pisownie nazwiska – konsekwentnie używane są też dwa tagi).

Reasumując – wydaje mi się, że tagi, jako modny mechanizm, są często nadużywane, podczas gdy ich użyteczność (rozumiana dosłownie) ograniczona jest do treści trudno kategoryzowalnych w sposób jednoznaczny – zdjęć, filmów, muzyki. W przypadku opisywania konkretnych wiadomości – szczególnie wpisów na blogach, artykułów itd. – lepszym rozwiązaniem są stare, dobre, jasno określone kategorie.

AUTOR

Kordian Piotr Klecha - projektant serwisów od 1998, 2008-2014 w WP.pl więcej  »


ARCHIWA


KATEGORIE