WUD2008: TERTIUM NON DATUR
16 listopada 2008, 21:20
Moje wrażenia z WUD2008 są, powiedziałbym, dychotomiczne. Wrocław nieodmiennie przyjemny, hotel służący za miejsce imprezy – czterogwiazdkowy, organizacja bez zarzutu. A jednak trudno byłoby mi napisać z pełnym przekonaniem: “w przyszłym roku z pewnością wybiorę się znowu”.
Spośród pięciu polskich prezentacji
- dwie (Eryka Orłowskiego i Symetrii) dotyczyły zagadnień praktycznych, omawianych jednak na wysokim poziomie abstrakcji (konkrety były jedynie sygnalizowane),
- dwie kolejne (Marka Kasperskiego i Wojciecha Kuśmierka) były formami case studies, z których jednak niezbyt wiele wynikało (chyba, że ktoś właśnie przygotowuje konkurencję dla Panoramy Firm albo nie słyszał nigdy, że warto dbać o jakość formularzy),
- ostatnią zaś (Jakuba Andrzejewskiego) trudno sklasyfikować: dotyczyła UCD, ale zamiast konkretnych wniosków (choćby nawet: “it depends”) kończyła się raczej znakami zapytania.
Na tym tle gość specjalny – Andrew Swartz – wyróżniał się zdecydowanie: wprawdzie jego prezentacja również dotyczyła zagadnień ogólnych, ale poprowadzona była na tyle dynamicznie i błyskotliwie, żeby zaabsorbować uwagę całego, ponadstuosobowego audytorium. Wieloletnie doświadczenie prelegenta, połączone z naturalną charyzmą, różnicę pomiędzy naszym podwórkiem a wielkim światem czyniło aż nazbyt widoczną.
Chciałbym, aby powyższe uwagi były zrozumiane właściwie: daleki jestem od negowania wiedzy i doświadczenia polskich specjalistów. Znaleźli się jednak w bardzo trudnej sytuacji, ponieważ konferencja przeznaczona była dla wszystkich, a więc dla nikogo. Prelegenta, który musi zainteresować równocześnie studentów, grafików, programistów, menedżerów, ale także kolegów po fachu – nie zapominając przy tym o potencjalnych klientach, na których trzeba zrobić odpowiednie wrażenie – uratować może tylko perfekcyjne opanowanie sztuki publicznego występowania, znakomita prezentacja i staranny dobór tematu. Wystarczy, że jeden z tych warunków nie zostanie spełniony – a poczucie niedosytu, pozostającego po prelekcji, będzie nieuniknione.
Najważniejsze pytanie, jakie powinni sobie postawić organizatorzy, brzmi więc: “dla kogo to robimy?”. Jeżeli dla specjalistów usability – tematy wykładów powinny być zdecydowanie bardziej konkretne. Jeżeli fachowcy są w Polsce zbyt nieliczni, aby warto było robić dla nich imprezę – niech będzie robiona z myślą o studentach i menedżerach: wówczas jednak prezentacje powinny być ogólne i zdecydowanie bardziej błyskotliwe. W obu przypadkach cały program powinien być ustalany w taki sposób, aby poszczególne wystąpienia łączyły się ze sobą i uzupełniały wzajemnie. Tertium non datur.

KOMENTARZE (5)
eryk
17.11.2008, 12:36
Uwagi jak najbardziej słuszne. W Komitywie bierzemy się za case studies, ilustrujące zastosowanie wykładu o miarach ilościowych :)
ukłony
Wojciech Kuśmierek
18.11.2008, 00:28
W takim razie my uzupełnimy use case’y o więcej miar ilościowych :)
A co do “albo nie słyszał nigdy, że warto dbać o jakość formularzy” – zdziwiłbyś się, jak wiele instytucji i firm ma z tym poważny problem :)
Kordianie, mam prośbę – jest literówka w moim nazwisku we wpisie, byłybym wdzięczny za korektę.
KPK
18.11.2008, 12:12
Wojciech: poprawiłem, przepraszam za pomyłkę. Co do formularzy zaś – jak wiele instytucji ma problem, to widać choćby po następnym wpisie tutaj; zresztą po to dodałem uwagę w nawiasie. Idzie jednak o to, czy dla audytorium jest to breaking news, czy raczej nihil novi; a więc: kto właściwie stanowi audytorium takiej konferencji – i ostatecznie dochodzimy w ten sposób do pytania sformułowanego w zakończeniu: dla kogo ta konferencja?
Wojciech Kuśmierek
19.11.2008, 16:04
Może faktycznie różnie różne osoby odebrały cel tej imprezy. Więc uwaga do wszystkich organizująych na przyszłość: konferencja też wymaga dokładnej specyfikacji :)
Piotr Jardanowski
20.11.2008, 11:45
Kordianie, po przeczytaniu tekstu mam wrażenie, że sam go napisałem :) Poważnie – zgadzam się w 100%. Myślę, że dokładne określenie i zaplanowanie konferencji, w dużej mierze pozwoli lepiej się do niej przygotować prelegentom, a tym samym podniesie jej wartość merytoryczną.
DODAJ KOMENTARZ