WUD2008: TERTIUM NON DATUR

Uwaga: Ten post pochodzi z poprzedniej odsłony bloga, więc formatowanie tekstu oraz sposób wyświetlania niektórych elementów mogą być nieoptymalne. Nie są także wyświetlane komentarze znajdujące się niegdyś pod wpisem.

Moje wrażenia z WUD2008 są, powiedziałbym, dychotomiczne. Wrocław nieodmiennie przyjemny, hotel służący za miejsce imprezy – czterogwiazdkowy, organizacja bez zarzutu. A jednak trudno byłoby mi napisać z pełnym przekonaniem: „w przyszłym roku z pewnością wybiorę się znowu”.

Spośród pięciu polskich prezentacji

  • dwie (Eryka Orłowskiego i Symetrii) dotyczyły zagadnień praktycznych, omawianych jednak na wysokim poziomie abstrakcji (konkrety były jedynie sygnalizowane),
  • dwie kolejne (Marka Kasperskiego i Wojciecha Kuśmierka) były formami case studies, z których jednak niezbyt wiele wynikało (chyba, że ktoś właśnie przygotowuje konkurencję dla Panoramy Firm albo nie słyszał nigdy, że warto dbać o jakość formularzy),
  • ostatnią zaś (Jakuba Andrzejewskiego) trudno sklasyfikować: dotyczyła UCD, ale zamiast konkretnych wniosków (choćby nawet: „it depends”) kończyła się raczej znakami zapytania.

Na tym tle gość specjalny – Andrew Swartz – wyróżniał się zdecydowanie: wprawdzie jego prezentacja również dotyczyła zagadnień ogólnych, ale poprowadzona była na tyle dynamicznie i błyskotliwie, żeby zaabsorbować uwagę całego, ponadstuosobowego audytorium. Wieloletnie doświadczenie prelegenta, połączone z naturalną charyzmą, różnicę pomiędzy naszym podwórkiem a wielkim światem czyniło aż nazbyt widoczną.

Chciałbym, aby powyższe uwagi były zrozumiane właściwie: daleki jestem od negowania wiedzy i doświadczenia polskich specjalistów. Znaleźli się jednak w bardzo trudnej sytuacji, ponieważ konferencja przeznaczona była dla wszystkich, a więc dla nikogo. Prelegenta, który musi zainteresować równocześnie studentów, grafików, programistów, menedżerów, ale także kolegów po fachu – nie zapominając przy tym o potencjalnych klientach, na których trzeba zrobić odpowiednie wrażenie – uratować może tylko perfekcyjne opanowanie sztuki publicznego występowania, znakomita prezentacja i staranny dobór tematu. Wystarczy, że jeden z tych warunków nie zostanie spełniony – a poczucie niedosytu, pozostającego po prelekcji, będzie nieuniknione.

Najważniejsze pytanie, jakie powinni sobie postawić organizatorzy, brzmi więc: „dla kogo to robimy?”. Jeżeli dla specjalistów usability – tematy wykładów powinny być zdecydowanie bardziej konkretne. Jeżeli fachowcy są w Polsce zbyt nieliczni, aby warto było robić dla nich imprezę – niech będzie robiona z myślą o studentach i menedżerach: wówczas jednak prezentacje powinny być ogólne i zdecydowanie bardziej błyskotliwe. W obu przypadkach cały program powinien być ustalany w taki sposób, aby poszczególne wystąpienia łączyły się ze sobą i uzupełniały wzajemnie. Tertium non datur.

AUTOR

Kordian Piotr Klecha - projektant serwisów od 1998, 2008-2014 w WP.pl więcej  »


ARCHIWA


KATEGORIE