Alto. Co z tą pocztą?

Przyglądam się po raz kolejny Alto, nowemu agregatorowi pocztowemu AOL, gdzieniegdzie obwoływanemu „nowym paradygmatem” poczty elektronicznej:

Co my tu mamy? Możliwość podłączenia skrzynek pocztowych najpopularniejszych (w USA) dostawców, stosy (przefiltrowane katalogi z graficzną reprezentacją zawartości), bardzo ładną wariację na temat klasycznych elementów (lista katalogów i listy wiadomości, obie wykonane z dbałością o detale), różne kontekstowe menu i naprawdę dobry live search:

Krótko mówiąc – kawał świetnie wykonanej (przez zespół Billa Wetherella) pracy projektowej, mającej na celu ponowne wymyślenie klasycznych elementów interfejsów i schematów interakcji programów pocztowych.

Czy będę używał Alto?

Nie.

Dlaczego miałbym? Owszem, mam co najmniej dwa konta pocztowe, ale zdecydowanie nie chciałbym ich łączyć. Na adres prywatny dostaję codziennie kilka wiadomości, na służbowy – kilkadziesiąt; gdyby trafiały do jednego miejsca byłbym w pracy nawet na urlopie. Pierwszą skrzynkę mam na GMailu, do którego przyzwyczaiłem się na tyle, że myślę GMailem – tzn. odruchowo wykonuję nawet złożone ciągi interakcji. Drugą obsługuję Thunderbirdem, który ma wszystkie wady aplikacji systemowej, ale i wszystkie jej zalety; w pierwszym rzędzie tę, że nie muszę jej uruchamiać, kiedy nie chcę (w drugim – że mam dostęp do archiwum poczty także offline, co przydaje się wprawdzie rzadko, ale kiedy już – to naprawdę). Krótko mówiąc: jestem zadowolony z posiadanego rozwiązania.

Czy opanowanie interfejsu Alto nie opłaciłoby się jednak, nawet gdybym miał podłączyć tylko jedno konto i zastąpić interfejs GMaila odpowiednikiem być może nawet wygodniejszym? Nie wiem. Dopóki go nie opanuję nie będę miał pewności, czy warto przeskoczyć próg wejścia. W przypadku aplikacji o krytycznym znaczeniu z natury wysoki. Co mówi mi parę minut testowania? Stosy to pomysł prosty i ciekawy – chcąc nie chcąc patrzę jednak raczej na listę wiadomości. Szybkie przeglądanie zdjęć z załączników na pewno czasem przydałoby się bardzo, ale ostatecznie pamiętam zwykle kto był nadawcą, więc wystarczyłoby rozszerzenie GMaila o szybki podgląd miniaturek załączników w warstwie wyświetlanej nad listą wiadomości (może ktoś zna?). Sortowania wg statusu (read/unread), do którego jestem przyzwyczajony, nie znajduję. Menu operacji na wiadomościach pojawia się w nietypowym miejscu i jest zupełnie inaczej zorganizowane. Cały ten doskonale zaprojektowany interfejs mówi mi: przyzwyczajenie się będzie wymagało całkowitej zmiany nawyków, a nie jest to komunikat zachęcający.

Co bowiem ostatecznie ma do zaoferowania Alto (w wersji beta)? Być może interesujące, być może estetyczne, wciąż jednak te same funkcjonalności. Poczta elektroniczna jako technologia osiągnęła dojrzałość dawno temu, kanonem kulturowym jest już także sposób jej wykorzystywania. Dopóki wszystkie nadchodzące najróżniejszymi kanałami wiadomości (smsy, poczta elektroniczna, wiadomości z komunikatorów, z serwisów społecznościowych, subskrypcje itd.) nie zleją się w jeden stream obsługiwany przez zaawansowane mechanizmy behawioralne dopóty – ostrożnie mówiąc – bardzo trudne będzie wymyślenie nowego interfejsu tak rewolucyjnego, żeby mógł stać się faktycznym nowym paradygmatem, uzasadniającym zmianę nawyków. Co nie znaczy, że pomysł na graficzną prezentację wiadomości w pinterestowym stylu nie zostanie wykorzystany w toku ewolucji aplikacji pocztowych.

Kiedy oglądałem Alto miałem wrażenie, że kiedyś już widziałem ten pomysł. Dawno temu próbowałem przez chwilę korzystać z agregatora wyróżniającego się świetnym, jak na tamte czasy, interfejsem. Spędziłem dobrych kilka minut próbując sobie odnaleźć nazwę tamtego serwisu; udało mi się tylko dzięki przebłyskowi, że dowiedziałem się o nim kiedyś od Marcina Jagodzińskiego. Nazywał się Zenbe i reklamował hasłem email innovations that really work:

Po trzech latach Zenbe zostało przejęte przez Facebooka (przy czym było to raczej talent acquisition) i zamknięte. Do 2013 roku nie przetrwał zresztą żaden z sześciu agregatorów opisywanych przez Mashable w 2008. Wymyślanie koła na nowo to nie jest lekki kawałek chleba.

AUTOR

Kordian Piotr Klecha - projektant serwisów od 1998, 2008-2014 w WP.pl więcej  »


ARCHIWA


KATEGORIE